

W dzisiejszym odcinku cyklu „Pytania do Chirurga” dr Piotr Rak – chirurg onkologiczny i specjalista medycyny estetycznej z Wyspy Medycyny Przyjaznej w Gdańsku – opowiada o tym, jak naprawdę wygląda nowoczesna chirurgia w znieczuleniu miejscowym. Czy to boli? Jakie są rodzaje szwów? I dlaczego technika szycia ma znaczenie nie tylko dla gojenia, ale też dla estetyki blizny? Zaczynajmy od najczęstszego pytania pacjentów.
Tak – i to bardzo skutecznie. Znieczulenie miejscowe to podstawowy element większości zabiegów w Wyspie Medycyny Przyjaznej. Działa poprzez czasowe zablokowanie przewodzenia bodźców nerwowych w miejscu operowanym. Podawane jest cienką igłą pod skórę – zwykle jako lidokaina lub ropiwakaina – i zaczyna działać już po kilkunastu sekundach. Pacjent przez cały zabieg pozostaje przytomny, słyszy, widzi i czuje jedynie delikatny dotyk, ale nie czuje bólu.
Tak, zdecydowanie. To jedna z najbezpieczniejszych metod znieczulenia – nie wpływa na układ oddechowy, serce ani świadomość. Nie wymaga obecności anestezjologa ani hospitalizacji, a pacjent może wrócić do domu już kilkanaście minut po zabiegu. W porównaniu do znieczulenia ogólnego, miejscowe ma minimalne ryzyko powikłań i jest znacznie lepiej tolerowane. Jak żartuję: „Po takim zabiegu można wyjść na spacer, a nie na salę pooperacyjną.”
Czasami pacjent czuje dotyk lub delikatne „pociąganie”, ale nie ból. To normalne, ponieważ znieczulenie blokuje przewodzenie bólu, ale nie całkowicie eliminuje czucie ucisku. Zawsze informuję pacjentów o każdym etapie – wtedy nawet ci najbardziej zestresowani szybko się uspokajają. Komfort i komunikacja to podstawa.
W praktyce – większość drobnych i średnich procedur chirurgicznych, m.in.:
Każdy z tych zabiegów można wykonać bez bólu, z pełną kontrolą i bezpieczeństwem pacjenta.
To jedno z najczęściej pomijanych, a bardzo ważnych zagadnień. Rodzaj użytego szwu wpływa na szybkość gojenia, wygląd blizny i komfort pacjenta. W chirurgii stosujemy dwa główne typy:
Dodatkowo istnieją różne techniki szycia – od prostych pojedynczych po szwy śródskórne, kosmetyczne, z ciągłym zakotwiczeniem lub ukrytym węzłem. To chirurgiczna precyzja, której pacjent często nie widzi, ale której efekt widzi… każdego dnia w lustrze.
Nie zawsze. Rozpuszczalne szwy są wygodne, bo nie trzeba ich usuwać, ale nie wszędzie dają najlepszy efekt. W miejscach narażonych na napięcie, np. plecy czy okolice barku, lepsze są szwy stałe – dają większą stabilność. Natomiast przy zabiegach na twarzy, powiekach czy w okolicy intymnej – rozpuszczalne są niezastąpione, bo minimalizują ryzyko śladu po usunięciu.
To kluczowy element sukcesu. Po zabiegu należy:
W Wyspie Medycyny Przyjaznej każdy pacjent otrzymuje indywidualną kartę zaleceń pozabiegowych, a proces gojenia jest monitorowany. Nie ma „standardowej rany” – każda wymaga indywidualnego podejścia.
Oczywiście. Większość zabiegów wykonywanych przez dr Piotra Raka – takich jak labioplastyka, plastyka powiek, lip lift, usuwanie zmian skórnych – odbywa się właśnie w znieczuleniu miejscowym. Dzięki temu pacjentki czują się bezpiecznie, nie tracą świadomości, a rekonwalescencja przebiega szybko i łagodnie. Jak mówi doktor: „Najlepsze znieczulenie to takie, którego pacjent nawet nie zauważył.”
Znieczulenie miejscowe i nowoczesne techniki szycia to fundament chirurgii, która ma być nie tylko skuteczna, ale też komfortowa i estetyczna. W Wyspie Medycyny Przyjaznej w Gdańsku każdy zabieg jest planowany indywidualnie – z myślą o minimalnym bólu, pięknym efekcie i spokojnym powrocie do codzienności. Jak podsumowuje dr Piotr Rak: „Chirurgia nie musi boleć – ani podczas, ani po zabiegu. A dobrze założony szew to połowa sukcesu.”
dr Piotr Rak
Wyspa Medycyny Przyjaznej, Gdańsk