

W dzisiejszym wpisie z cyklu „Pytania do Lekarza Medycyny Estetycznej” dr Piotr Rak – specjalista medycyny estetycznej i chirurg onkologiczny z Wyspy Medycyny Przyjaznej w Gdańsku – wyjaśnia, czym są nici liftingujące, jak działają i kiedy warto rozważyć ten zabieg. To jedna z najbardziej popularnych metod odmładzania ostatnich lat – subtelna, naturalna i bez skalpela.
Nici liftingujące to cienkie, rozpuszczalne włókna wykonane najczęściej z kwasu polimlekowego (PLA), kaprolaktonu lub polidioksanonu (PDO). Wprowadza się je pod skórę, by delikatnie unieść tkanki i pobudzić produkcję kolagenu. Działają więc dwutorowo: mechanicznie (unoszą) i biologicznie (odmładzają). To swoiste „rusztowanie”, które pomaga przywrócić twarzy naturalny kontur i jędrność – bez potrzeby klasycznego liftingu chirurgicznego.
Nie do końca. Nici PDO to jedna z najstarszych i najbezpieczniejszych wersji – wykonane są z polidioksanonu i najczęściej mają działanie biostymulujące (czyli poprawiają napięcie skóry, ale nie zawsze mocno liftingują). Z kolei nowsze nici z kwasu polimlekowego (PLLA) lub z kaprolaktonu mają wypustki (tzw. haczyki), dzięki czemu unoszą tkanki w sposób bardziej widoczny i długotrwały. W praktyce wybór zależy od wieku, kondycji skóry i oczekiwanego efektu. Jak często powtarzam pacjentkom: „PDO to trening skóry, a PLLA to już jej mini lifting.”
Procedura jest mało inwazyjna i odbywa się w znieczuleniu miejscowym. Lekarz wykonuje mikronakłucia i wprowadza nici za pomocą cienkiej kaniuli. Cały zabieg trwa zwykle 30–60 minut. Efekt jest widoczny natychmiast – skóra staje się jędrniejsza, policzki delikatnie uniesione, a owal twarzy bardziej wyraźny. Z czasem (w ciągu 2–3 miesięcy) nici zaczynają stymulować produkcję kolagenu, co daje coraz lepszy, naturalny efekt odmłodzenia.
Nie. Zabieg wykonywany jest w znieczuleniu miejscowym, dzięki czemu pacjentka czuje jedynie delikatne rozpieranie lub uczucie „pociągania” tkanek. Po zabiegu może pojawić się niewielki obrzęk lub siniak, który ustępuje w ciągu kilku dni. Pacjentki często mówią, że „bolało mniej niż spodziewały się po wizycie u kosmetyczki” – i to najlepsza recenzja.
W zależności od rodzaju nici i indywidualnych cech skóry, efekt utrzymuje się od 12 do 24 miesięcy. Wynika to nie tylko z mechanicznego podciągnięcia skóry, ale też z długotrwałej stymulacji kolagenu. Po rozpuszczeniu nici, nowo powstała sieć włókien kolagenowych dalej wspiera strukturę skóry – dzięki czemu efekt wygląda naturalnie i utrzymuje się nawet po wchłonięciu materiału.
Nie, jeśli są prawidłowo założone. Nici umieszcza się w głębszych warstwach skóry, więc nie są widoczne ani wyczuwalne. W pierwszych dniach po zabiegu może być widoczny delikatny obrzęk lub minimalne zgrubienie w miejscu wkłucia, ale to mija samoistnie. Efekt końcowy jest subtelny – twarz wygląda po prostu świeżej, wypoczętej i naturalnej.
Nici liftingujące to świetne rozwiązanie dla osób, które zauważyły pierwsze objawy utraty jędrności skóry – zwłaszcza w okolicach:
To idealny zabieg dla pacjentek między 30. a 60. rokiem życia, które chcą uzyskać efekt naturalnego odmłodzenia bez operacji i długiej rekonwalescencji.
Tak – i często właśnie wtedy osiągamy najlepsze rezultaty. Nici świetnie współpracują z zabiegami takimi jak:
Takie kompleksowe podejście pozwala uzyskać efekt, który wygląda młodo, ale nie sztucznie – bo naturalność to dziś najwyższa forma luksusu.
Po zabiegu warto przez kilka dni:
Stosowanie chłodnych okładów i kremów regenerujących przyspiesza gojenie. Już po tygodniu można wrócić do pełnej aktywności, a efekt widać coraz bardziej z każdym miesiącem.
Tak, pod warunkiem że zabieg wykonuje doświadczony lekarz. Nici wykonane są z materiałów całkowicie biokompatybilnych, które od lat stosuje się w chirurgii (np. do szwów rozpuszczalnych). W Wyspie Medycyny Przyjaznej każdy zabieg poprzedza wizyta kwalifikacyjna – podczas której oceniamy stan skóry, dobieramy odpowiedni typ nici i omawiamy oczekiwania pacjentki.
Nici liftingujące to doskonały kompromis między skutecznością a naturalnością. Pozwalają odzyskać świeżość i napięcie skóry bez operacji i bez długiego dochodzenia do siebie. Jak podsumowuje dr Piotr Rak: „To nie jest zabieg, który zmienia twarz. To zabieg, który oddaje jej to, co zabrał czas.”
dr Piotr Rak
Wyspa Medycyny Przyjaznej, Gdańsk