W kolejnym odcinku cyklu „Pytania do Urologa” rozmawiamy z dr Jakubem Gondkiem – urologiem z Wyspy Medycyny Przyjaznej w Gdańsku, który od lat specjalizuje się w diagnostyce i leczeniu schorzeń układu moczowo-płciowego, a także w urologii estetycznej. Dziś temat często kojarzony z tradycją, religią lub tabu – czyli obrzezanie. Kiedy warto je rozważyć? Czy to tylko kwestia kulturowa, czy także medyczna? Jak wygląda zabieg i rekonwalescencja? Pora rozwiać mity.
Zdecydowanie nie. Choć w niektórych kulturach obrzezanie ma znaczenie religijne lub tradycyjne, w medycynie jest to zabieg o bardzo konkretnych wskazaniach zdrowotnych. Najczęściej wykonujemy je w przypadkach:
Jak często powtarzam: „Obrzezanie nie jest decyzją religijną – jest decyzją o komforcie i higienie.”
Tak, i to potwierdzone naukowo. Obrzezanie zmniejsza ryzyko infekcji dróg moczowych, chorób przenoszonych drogą płciową (w tym HPV i HIV), zapaleń napletka i żołędzi oraz raka prącia. U wielu pacjentów poprawia też higienę i komfort codziennego życia. Jak pokazują badania, u partnerów kobiet obrzezanych mężczyzn obserwuje się nawet mniejsze ryzyko infekcji szyjki macicy – to więc korzyść dla obu stron.
Zabieg jest krótki, bezpieczny i przeprowadzany w znieczuleniu miejscowym. W Wyspie Medycyny Przyjaznej trwa zwykle 30–40 minut. Po podaniu znieczulenia chirurg usuwa nadmiar napletka i zakłada cienkie, rozpuszczalne szwy. Pacjent tego samego dnia wraca do domu. Rekonwalescencja trwa około 2–3 tygodni, a pełne gojenie około 4 tygodni. Jak mówię pacjentom: „To jeden z tych zabiegów, których najbardziej się boją – a po wszystkim najczęściej żałują tylko, że nie zrobili tego wcześniej.”
Nie pogarsza, a w wielu przypadkach wręcz poprawia. Po ustąpieniu dolegliwości (np. bólu czy stulejki) pacjenci często mówią, że odczuwają większy komfort i pewność siebie. Wrażliwość żołędzi może się nieco zmniejszyć, ale to efekt pozytywny – pomaga kontrolować wytrysk i redukuje nadwrażliwość. Jak często żartuję: „Dla części pacjentów to najlepsza terapia na zbyt szybki temperament.” 😉
Nie – wykonujemy je również u dzieci, zwłaszcza w przypadku wrodzonej stulejki, gdy leczenie zachowawcze (maści sterydowe) nie przynosi efektów. U dorosłych decyzja jest zwykle świadoma i motywowana komfortem, higieną lub względami zdrowotnymi. W każdym przypadku wizyta kwalifikacyjna jest obowiązkowa – lekarz ocenia stan napletka, omawia możliwości i wyjaśnia, jak będzie wyglądał zabieg.
Nie. Choć efekty wizualne są często satysfakcjonujące, to przede wszystkim zabieg profilaktyczny i medyczny. Dzięki niemu pacjent zyskuje lepszą higienę, mniejsze ryzyko infekcji i większy komfort podczas codziennych czynności. W medycynie mówimy, że to „mała zmiana z dużym wpływem na jakość życia”.
Po obrzezaniu ważne jest:
To proste zasady, które zapewniają szybkie gojenie i dobry efekt końcowy.
Tak. Coraz częściej pacjenci decydują się na połączenie obrzezania z korektą estetyczną poprawiającymi jakość skóry prącia, jadnak zalecam rozdzielić takie procedury w czasie w celu zmasymalizowania bezpiecznego gojenu tkanki. Dzięki współpracy całęgo zespołu lekarzy w Wyspie Medycyny Przyjaznej zabiegi są wykonywane z dbałością o każdy detal – funkcjonalny i wizualny.
Obrzezanie to prosty zabieg o ogromnych korzyściach zdrowotnych i higienicznych, który przestaje być tematem tabu. W Wyspie Medycyny Przyjaznej w Gdańsku dbamy o to, by każda procedura przebiegała bez bólu, stresu i oceniania. Jak mówi dr Jakub Gondek: „W urologii najważniejsze są dwie rzeczy – zaufanie i spokój. Resztą zajmiemy się my.”
dr Jakub Gondek
Specjalista Urolog
Wyspa Medycyny Przyjaznej, Gdańsk